Sport czy biznes?
Miliony fanatyków sportowych, potrafiących poświęcić swoje codzienne życie dla wielu wydarzeń sportowych. Ich pasja jest czymś niesamowitym, ale czy na pewno o to chodzi właścicielom klubów sportowych? Czy zadowolenie kibiców to główny cel biznesmenów działających w interesie klubu? Niestety coraz częściej możemy być świadkami, że sport to biznes. Właściciele klubów zmieniają się co kilka lat. Wystarczy, że jeden szejk wpadnie na pomysł wykupienia całego klubu piłkarskiego i nie ma żadnego problemu z nową transakcją. Tylko czy ktoś wtedy pomyślał o kibicach danego klubu? Nie za bardzo. Wszyscy uważają, że kibice powinni się cieszyć, że przychodzi bogaty właściciel, który wyda miliony na transfery i wreszcie w ich mieście pojawi się wielki klub. Tylko co z tradycjami? Co z dotychczasowymi zawodnikami i stadionem? Kibice to nie tylko naiwni, zaślepieni klienci. To ludzie, którzy swojemu klubowi oddają cały swój wolny czas i nie chcą bogatych szejków za właścicieli. To nie sklep, gdzie bogacz może wejść i powiedzieć, że chce klub. Klub sportowy to w pewnym sensie własność kibiców i z ich zdaniem powinno się najbardziej liczyć. To im najbardziej należy się szacunek. Szkoda, że coraz częściej o tym zapominamy, a światem sportowym rządzi pieniądz.